Minimalizm dla każdego znaczy coś innego. Na tym blogu chcę pisać o tym, czym jest on dla mnie — oraz o rzeczach, które są z nim pośrednio lub bardzo bezpośrednio związane. Wszystko zależy od tego, jak rozumiemy minimalizm.
Dla mnie minimalizm jest filozofią życia, bliską stoicyzmowi. To nie tylko porządek w szafie, torebce czy domu, ale także porządek w myślach i decyzjach. Poukładanie jest ważne, bo dzięki niemu wiemy, co mamy — i dlaczego to mamy.
Ale porządek to nie wszystko. Równie istotna jest świadomość wyborów: tego, co wkładamy do szafy, do życia, do naszej codzienności. Bo to wszystko niesiemy ze sobą przez życie. Im mniej rzeczy — tym lżej. Im bardziej świadomie wybrane — tym łatwiej je unieść.
Świadome wybory bardzo ułatwiają podejmowanie decyzji. Zwłaszcza wtedy, gdy wiemy, co jest dla nas ważne. Dziś chcę napisać o podejmowaniu decyzji na przykładzie zakupu ubrań.
Skupiam się na ubraniach, bo wydajemy na nie dużo pieniędzy, zajmują dużo miejsca w naszych szafach, a przy okazji moda generuje ogromne obciążenie dla środowiska. O tym jednak napiszę innym razem. Dziś interesuje mnie sam moment decyzji.
Wczoraj oglądałyśmy z moją córką kurtki. Przy jednej z nich zatrzymała się i powiedziała:
„Podoba mi się, ale to nie mój styl.”
I pomyślałam, że to niezwykła umiejętność jak na sześciolatkę. Podoba mi się — ale nie ma na to miejsca w mojej szafie, bo to nie jestem ja.
U dorosłych ta decyzja rzadko bywa tak prosta. Często nawet nie wiemy, czy danej rzeczy naprawdę potrzebujemy. Z ubraniami jest trochę jak z jedzeniem — kiedy jesteśmy głodni i robimy zakupy, kupujemy znacznie więcej, niż potrzebujemy. Lodówka się zapełnia, jedzenie się psuje, a my musimy je wyrzucić.
Z ubraniami bywa podobnie. Kupujemy pod wpływem impulsu: bo ładne, bo przecenione, bo „taka okazja”. A potem wrzucamy je do szafy i o nich zapominamy.
Kiedy potrzebuję jakiegoś elementu garderoby, często zaglądam najpierw na Vinted. Ilość rzeczy — czasem zupełnie nowych, nawet z metką — zawsze mnie zaskakuje. Zastanawiam się, czy to nietrafione prezenty, czy zakupy dokonane bez zastanowienia. Kupowanie online ułatwia decyzję, ale nie zawsze ułatwia refleksję. Zwrot też wymaga energii, której nie zawsze mamy wystarczająco dużo.
Dlatego pomocne jest dla mnie posiadanie kilku prostych zasad dotyczących szafy:
- znajomość własnego stylu i kolorystyki,
- określona liczba rzeczy, które chcę mieć,
- zasada: kupując nowe — pozbywam się starego,
- kilka dobrej jakości, klasycznych ubrań, które można łączyć na różne sposoby.
Przed zakupem staram się też odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
- czego naprawdę potrzebuję,
- ile chcę na to wydać,
- gdzie lubię robić zakupy i jakim markom ufam.
Coraz większe znaczenie ma dla mnie także materiał i marka, ale o tym napiszę w osobnym poście.